W KĘTRZYNIE PAMIĘTAJĄ O MAZURSKIEJ GWARZE

 

radio-nagranie3

Gwara ludowa jest częścią dziedzictwa kulturowego danego regionu. Nasze Mazury również posiadają swoją odrębną mowę.W XV i XVI wieku osadnicy z Mazowsza przybyli z gwarą mazurską. Jest ona mieszaniną języka ludowego, podobnego do gwary kurpiowskiej i języka staropolskiego z pewnymi naleciałościami niemieckiego.

Wraz z końcem II wojny światowej i masowymi wyjazdami autochtonów do Niemiec, gwara mazurska zaczęła wymierać. Dlatego tak ważne jest promowanie kultury mazurskiej o którą zatroszczono się podczas X konkursu ,,Mazurzenie po Kętrzyńsku’’, zorganizowanego przez Stowarzyszenie Kulturalne ,,Konik Mazurski’’ – Spotykamy się po raz dziesiąty i na pewno nie ostatni – mówi prezes stowarzyszenia Barbara Bierć. – Konkurs poprzedzony jest warsztatami, gdzie dzieci i młodzież zapoznają się z kulturą mazurską. W tym roku z okazji 660–lecia miasta przybliżaliśmy historię Kętrzyna, herb i dzieje miasta. Panie ze stowarzyszenia prężnie promują kulturę Mazur – Powinniśmy znać swoje korzenie – dumnie mówi wiceprezes Maria Kaliszewicz. – mieszkamy na Mazurach i podobnie jak górale i Kaszubi my też mamy swoją mowę. Postanowiliśmy ją przybliżyć społeczeństwu. Dawniej wielu ludzi posługiwało się tym językiem, teraz niestety jest on już martwy. Istotne jest, że my nie zajmujemy się polityką naszych ziem. Chcemy ukazać jak ci ludzie żyli na co dzień, jak tańczyli, śpiewali, pracowali. Chodzi o przybliżenie tych prawdziwych Mazurów z krwi i kości.

Trochę historii i znamienite jury

Tragiczna dla mazurskości okazała się druga wojna światowa, która doprowadziła do odcięcia od polskości. Po wojnie nastąpiły emigracje do Niemiec. Jedni wyjeżdżali dobrowolnie, inni mniej lub bardziej zostali do tego przymuszeni. Jednak dla wielu Mazurów, Ślązaków i Słowińców była okazja do życia w lepszych warunkach ekonomicznych. Na terenie Polski pozostało nie więcej niż dziesięć tysięcy Mazurów. Otoczeni zewsząd ludnością napływową, zaczęli zatracać resztki swojej tożsamości. Dziś do mazurskości przyznaje się mniej niż półtora tysiąca osób, a gwarą mazurską posługuje się kilkadziesiąt osób w tym goście, którzy weszli w skład jury konkursu: Serafin Dietmar – emerytowany dyrektor Muzeum Ziemi Piskiej, leśnik oraz znawca gwary mazurskiej, której nauczył się od swoich dziadków oraz działdowszczanin Piotr Szatkowski – student skandynawistyki, badacz języka pruskiego, tłumacz i popularyzator gwary mazurskiej. Jak wspomina Serafin Dietmar – Nawet, gdy już byliśmy oderwani od maminego fartucha i wśród nas była mieszanina ludzi zewsząd, Mazurzy łatwo rozpoznawali się po charakterystycznym JO.


Paulina Wasilewska przeprowadziła wywiad ze znawcami gwary mazurskiej, Serafinem Dietmarem i Piotrem Szatkowskim, którzy opowiedzieli jak było dawniej, jak dbać o kulturę mazurów, a nawet zdradzili przepisy na smakowite mazurskie plińce:

radio-nagranie3

 


Mazurska godka

Podstawą gwary mazurskiej są te same cechy, które charakteryzują etnolekt kurpiowski – cechy takie jak mazurzenie (ż → z, sz → s, cz → c), asynchroniczna wymowa spółgłosek (b’, p’, f’, w’ – bj/bź, pj/pś, fj/fś, wj/wź/ź), zamiana ja-, ra- w je- i re- i wiele pomniejszych. To, co jednak wyróżnia gwarę mazurską to bardzo wyraźny wpływ języka niemieckiego, zarówno w warstwie leksykalnej. Z niemieckiego wywodzą się przykładowo takie słowa jak „jo” – „tak”, „zoga” – „piła”, „rejza” – „podróż” i setki innych. Oprócz tego, da się dostrzec śladowe wpływy języka pruskiego („kadyk” – „jałowiec”, „pedy” – „nosidła do noszenia wiader z wodą”). Na wschodzie Mazur wielu mieszkańców miało pochodzenie litewskie, co również znalazło swoje odzwierciedlenie chociażby w nazwie lokalnego trunku na bazie miodu, niedźwiedziówki. Wielu tutejszych nazywało go jednak z litewska „meszkinis”. Oprócz tego, przeglądając spisy ludności Mazur z międzywojnia, nietrudno trafić na litewsko brzmiące nazwiska. Po wojnie mowa ta również była traktowana jako  gorsza, zniemczona, niepoprawna. Dzieci mówiące w szkołach po mazursku musiały liczyć się z możliwością odebrania surowych kar z rąk nauczycieli, włącznie z karami cielesnymi. Dopiero w czasach odwilży gadka stała się przedmiotem badań polskich dialektologów, dzięki czemu istnieją bezcenne zapisy dźwiękowe mowy mazurskiej.

Jak się goda po mazursku?

Doskonale wie o tym młodzież, która brała udział w konkursie ,,Mazurzymy po Kętrzyńsku’’. – Interesuje nas historia naszych ziem i jej mowa, ponieważ jesteśmy mazurami, niektórzy nawet czystej krwi. Fajnie jest powiedzieć coś w swoim ojczystym języku – mówiła uczestniczka ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Kętrzynie. Czy młodzież chciałaby mówić po mazursku w szkole? Zdania w tej kwestii były podzielone. – Jeśli wszyscy by mówili tylko po mazursku to byłoby to fajne, ale jakby ktoś nie zrozumiał, bo to dość trudna gwara, to mogłyby być różne niedomówienia. Jednak aby władać mową mazurską konieczne są godziny przygotowań pod okiem doświadczonego nauczyciela, a młodzież ze Szkoły Podstawowej nr 3 przygotowywała Bożena Kowalczyk-Pietkiewicz, nauczycielka języka polskiego. – Nasz zespół od lat uczestniczy w tym konkursie, zawsze zdobywamy wysokie miejsca i jesteśmy dumni, że możemy podtrzymywać tradycję. W naszym repertuarze jest wiele utworów patronki naszej szkoły Marii Zientary-Malewskiej. Sądzę, ze należy się wielki szacunek moim uczniom, którzy tak pięknie i w krótkim czasie potrafią się nauczyć gwary i sięgać po laury.

Wyniki konkursu:

w kategorii kl. I – III

I miejsce – Milena Małż – klasa III A

w kategorii kl. IV – VI

I miejsce – Agata Ożga – klasa VI B

II miejsce – Olga Łozowska – klasa IV A

III miejsce – Gabriela Lesik – klasa IV A, Laura Roguszka – klasa IV A

Wszystkim uczestnikom gratulujemy!

Dbajmy o nasz język

Według Spisu Powszechnego z  2011 roku, pozostało nieco ponad tysiąc rdzennych mieszkańców Mazur. Wiele osób mówi, że sytuacja nie jest prosta, a mowa mazurska praktycznie jest już martwa. Jednak mimo smutnego losu gwary naszych ziem, są osoby które chcą ją ratować. Organizowane są konkursy i festiwale mowy mazurskiej, na lekcjach regionalistyki przybliżana jest nasz kultura, pisane są felietony, przekładane książki, a nawet gwara wchodzi w XXI wiek i został stworzony mazurski odpowiednik facebookowego znaczka ,,Lubię to’’ czyli ,,Najrze to’’. Należy również uzmysłowić Polakom, że mówienie dialektami nie jest domeną przysłów, nie jest czymś skansenowym i passé, a wręcz może być modne i nowoczesne. W każdym z naszych serc tli się regionalne przywiązanie i to od nas zależy czy wypali się do końca, czy miłość do naszej małej ojczyzny gorąco roznieci naszą piękną, mazurską krainę.

 

Radio Barcja

%d bloggers like this: